GIORDANI GOLD – LIGUID SILK

Pamiętacie, jak jakiś czas temu obiecałam Wam recenzje mojego nowego cudeńka? W końcu nadszedł ten dzień i opowiem Wam o podkładzie z Giordani Gold – Liguid Silk. W którymś wpisie bardzo się nim zachwyciłam, choć wtedy miałam okazje użyć go dosłownie raz, czy dwa. Teraz już po takim czasie użytkowania mam więcej do opowiedzenia. Zostałam przy swoim czy zmieniłam co do niego zdanie? Przeczytajcie dalej, by się dowiedzieć!

Zacznę może od tego, skąd wziął się na niego pomysł. Współpracuję z Oriflame (nie, nie jestem konsultantką, jeśli chciałybyście dowiedzieć się, czym się tam zajmuje, to zapraszam na priv, dla Was też się coś znajdzie). Na okrągło mam więc styczność z kosmetykami z Oriflame, co za tym idzie, też wiem na co warto zwrócić uwagę. Tak więc wyszło, że każdy zachwalał podkład, o którym dzisiaj mowa. Ze względu na to, że właśnie kończył mi się podkład, swoją drogą z tej samej firmy, postanowiłam spróbować Liguid Silk. Mam stałą zniżkę 20% na wszystkie produkty, więc bez wahania go sobie zamówiłam, kosztował mnie 40 zł.

Kosmetyki z Oriflame zawsze pięknie pachną, ZAWSZE, także tutaj nie mogło być inaczej. Nie da się opisać tego zapachu, jest po prostu przyjemny. Jak możecie zauważyć na zdjęciach, ma bardzo rzadką konsystencję, jest naprawdę wodnisty, ale co za tym idzie, bardzo wydajny. Nawet mała kropelka może pokryć Wam pół czoła. Ale co w takim razie z kryciem? Byłam zaskoczona, bo okazało się, że nawet odrobina produktu ma naprawdę mocne krycie, moim zdaniem tak pomiędzy średnim a mocnym.

Jak widzicie, nie mamy tutaj pompki, tylko pipetę, jest to moim zdaniem bardzo wygodne, nie miałam nigdy rzadnego problemu z nią, chociaż myślę, że więcej bym miała do powiedzenia na ten temat, gdyby podkład mi się kończył (na razie, to do tego daleko, naprawdę jest bardzo wydajny!).

Konsystencja. Nawet nie wiem jak ją opisać. Oczywiście rzadka, jak już wspominałam, i po rozsmarowaniu wydaje sie tłusta, nie jestem w stanie tego do niczego porównać, nigdy nie widziałam czegoś podobnego. Myślę, że może być podobna do podkładu z Este Lauder, mają w swojej ofercie jeden, wodnisty, z tego, co pamiętam. Jeśli chodzi o wykończenie, to też jest naprawdę… wyjątkowe. Cera jest jak aksamit. Podkład tworzy idealną taflę i nie, nie jest to efekt maski. Wygląda bardzo naturalnie i ze wszystkich podkładów matujących, jakich kiedykolwiek używałam, wybrałabym ten, chociaż nie nie jest on typowo do skóry tłustej. Po nałożeniu go puder jest zbędny, cera jest idealnie gładka i sucha. Ogólnie cała seria Gordani Gold niezwykle mnie zachwyciła. Wszystkie jej produkty jakościowo są zbliżone do kosmetyków, jakie możemy znaleźć w Sephorze albo w Douglasie, a są dużo tańsze. Tak samo z perfumami, są tworzone przez osoby, które pracowały przykładowo dla Calvina Kleina. Idealny dowód na to, jak wiele płacimy za markę, a nie sam produkt. A tutaj? Po prostu żyć, nie umierać!

Podkład możecie kupić pod tym linkiem: klik albo rejestrując się tutaj, kupić go 20% taniej!

Share:

Komentarzy: 9

  1. 3 listopada 2017 / 14:33

    Ja długo szukałam mojego idealnego podkładu. Wprawdzie znalazłam, ale ten z chęcią wybróbuje! 🙂

  2. Akinimod
    3 listopada 2017 / 22:01

    Brzmi i wyglada na wielkie wow ! Szukam swojego ulubionego podkładu i chętnie się skuszę na kupienie tego , zwłaszcza ze jest w takiej cenie ! 😮

  3. 7 listopada 2017 / 20:29

    Ja nie umiem przekonać się do pipetki. Nie wiem, jakoś mi nie podpasowała. Pozdrawiam

  4. 10 listopada 2017 / 13:06

    Lubię rzeczy, które są wydajne- no ale kto nie lubi! Kosmetyk wygląda bardzo bardzo zachęcająco. Osobiście bardzo zachęciłaś mnie do kupna tego produktu.

  5. 10 listopada 2017 / 20:56

    Ale świetne, no naprawdę brawo 🙂
    Zapraszam do mnie, może wspólna obserwacja? 🙂

    veronicalucy.blogspot.com

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *