work routine

Naprawdę bardzo chciałabym opowiedzieć Wam jakąś porywającą historię z mojego życia, ale w przeciągu ostatnich tygodni nic ciekawego się nie zdarzyło. Chyba pierwszy raz nie mam co Wam napisać nawet po tygodniowej przerwie od posta. Nauka, praca, prawo jazdy, ciągle to samo. Rutyna. Nie narzekam, bardzo ją lubię, czuje, że wtedy o wszystkim pamiętam, bo większość czynności wykonuję automatycznie. Muszę przyznać, że przygnębia mnie ta klasa maturalna, czuję, jak bardzo jest ona bezsensowna. Muszę jednak wytrwać, skupić się jeszcze przez te pół roku, to już ostatnie pół roku i będę miała spokój. Życzcie mi wytrwałości! Ze zbliżającą się zimną, zbliżają się również zimowe zakupy i sprzątanie szafy. Mam parę perełek, które są na mojej liście must have, którą znajdziecie niżej! Przede wszystkim na pewno zajrzę na Zaful, jest to moja ulubiona chińska stronka, w sieciówkach nienawidzę się ubierać. Nie lubię wyglądać tak samo jak pół miasta. Na przykład dzisiejsza stylizacja jest idealnym przykładem. Bluzka i spódniczka to moje ostatnie łupy z second handu, wyobrażacie sobie? Szkoda, że teraz nie mam czasu, by regularnie myszkować w tego typu sklepach, jednak zawsze będę darzyć  te miejsca uwielbieniem.

Surprise code: ZFEN 1.kilik   2.klik   3.klik   4.klik   5.klik   6.klik

 

1.klik   2.klik   3.klik   4.klik   5.klik

Share:

Komentarzy: 5

  1. 13 listopada 2017 / 20:08

    Czasami taka rutyna jest dobra 🙂 dzięki niej można odnaleźć w życiu spokój 🙂
    PS – Cudny sweter 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *