zorganizuj się w 2018

Nowy rok, nowe postanowienia! Ilu z Was chciałoby zmienić swoją organizację czasu lub całkowicie od zera się jej nauczyć? Podejrzewam, że wielu z Was. Posty na ten temat pojawiają się na moim blogu regularnie, cały czas coś ulepszam i dodaję. Dziś opowiem Wam, od czego zacząć planowanie, co będzie Wam potrzebne i podam Wam parę porad z życia wziętych. Także ten post jest dla każdego, nawet dla całkowitych amatorów, zapraszam!

Co będzie Wam potrzebne? Kalendarz, długopis, kolorowe markery, telefon. Jeśli jesteście osobami kreatywnymi i lubicie rysować, malować to polecam Wam zakupić zeszyt do Bullet Journal. Nie jestem pewna czy już wcześniej o tym pisałam, bardzo możliwe. Jeśli nie wiecie, o czym mówię, to w tym poście Wam tego nie wyjaśnię. Zajrzyjcie do wujka Google i przeczytajcie, co to jest ten magiczny Bullet Journal. Kalendarz w tym stylu możecie sobie dopasować pod siebie, co dla mnie jest ogromnie wygodne. Nie zajmuję się typowymi rzeczami, dlatego nie znalazłabym gotowego kalendarza, który całkowicie spełniałby moje wymagania. Z Bullet Journal mam wszystko poukładane i jednocześnie mogę się trochę pobawić! Bullet Journal jest moim ogólnym kalendarzem, posiadam jeszcze dwa osobne: do pracy i szkoły. Są to obszerne części mojego życia, którym muszę poświecić po prostu trochę więcej miejsca. A, nie wspomniałam, po co potrzebny jest telefon. Oczywiście mam na myśli przypomnienia, bez nich bym zginęła. Ale o tym więcej później.

Jak wykorzystać w 100% cały dzień? To proste: zaplanuj wszystko, co do minuty. Wiem, że to brzmi trochę strasznie i pewnie i tak ten punkt szybko ominiecie. Dajcie jednak temu pomysłowi szansę. Zapewne boicie się, że planując wszystko dokładnie, stracicie spontaniczność i wolność. Powiem Wam, że Was rozumiem, ale spójrzmy teraz na to inaczej. Porównajcie milionera ze zwyczajną osobą pracującą na etacie. Milioner doszedł do tego, co ma, bo sobie to zaplanował i do tego dążył. Osoba pracująca na etacie najzwyczajniej żyła z dnia na dzień nie dbając o jutro. Milioner może: w każdej chwili wyjechać na wakacje, w każdej chwili zająć się rodziną, pojawić się tam, gdzie jest potrzebny. Etatowiec nic z tego nie może, ponieważ ma stałe godziny pracy, musi słuchać się szefa i czekać miesiącami na urlop. Także, kto ma więcej wolności? Prześpijcie się z tym.

Przejdźmy do tego, jak właściwie rozpisać sobie nasz plan. Zaczął nam się nowy rok, więc zacznijcie od celów na rok (pamiętajcie, do każdego dopiszcie sobie nagrodę, jaką sobie zafundujecie, gdy uda Wam się go spełnić). Stwórzcie mapę marzeń (chyba nie muszę tłumaczyć co to. Wiecie, zdjęcia, napisy. Po prostu bądźcie kreatywni!). Następnie rozpiszcie sobie działania, jakie musicie wykonywać, by te cele osiągnąć. Rozbijcie to na miesiąc, a następnie tydzień. Takim sposobem, małymi kroczkami będziecie zbliżać się do mety!

Mój Bullet Journal jest bardzo kolorowy i wypchany. Co się w nim znajduję? Przede wszystkim to o czym mówiłam; cele na rok, miesiąc i tydzień, mapa marzeń. Oprócz tego jednak bardzo dużo czynności kontroluję. Zapisuję sobie ile śpię, ile stron książki tego dnia przeczytałam lub ile pieniędzy tego dnia wydałam. Wszystko, co ważne, wszystko co chce kontrolować się tam znajduję. Chce zacząć oszczędzać? To kontroluje finanse. Chce zacząć czytać? To również to regularnie kontroluję. Jest to bardzo, bardzo ważne, stosujcie to, bo potem okaże się, że po miesiącu wasze wyniki są malutkie. Po wczesnym wykryciu problemu macie jeszcze szanse go usunąć, potem już jest trochę późno.

Teraz może coś o układaniu mojego dnia. Zaczynajcie od rzeczy, które zajmują Wam mniej niż dwie minuty, jest to bardzo sprawdzona rada! Już wtedy część rzeczy macie z głowy. Potem kierujcie się priorytetami. Jeśli nadal nie macie ich ustalonych, to zabierzcie się za to od razu. Jak to wygląda u mnie? Zawsze na pierwszym miejscu są rodzina i bliscy. Oczywiście nie wygląda to tak, że większość mojego czasu spędzam z nimi, po prostu dbam o to, by ich nie zaniedbać, ale też o to, by z tym czasem nie przesadzić. Potem na mojej liście jest szkoła, praca, blog, yt, wizaż. Więc jak widzicie, moja lista priorytetów jest jasno ustalona i zawsze wykonuje obowiązki w tej kolejności. Jak czegoś nie zdążę, to mam pewność, że najważniejsze punkty są odhaczone. Gdy już utworzę sobie taką listę czynności to tworzę sobie listę przypomnień. Jeśli nie macie problemów z pamięcią, to możecie to pominąć. Ja niestety jestem przeokropnie zapominalska i roztrzepana i czasem nawet przypomnienia mi nie pomagają, bo jak na nie spojrzę, za sekundę o nich zapominam. Mimo wszystko są dla mnie ogromną pomocą. Jeśli muszę coś wziąć, zanieść, gdzieś zajść i nie są to długie czynności, to przypomnienia są do tego idealne!

Powoli zbliżamy się do końca mojego wywodu. Chciałabym Wam przekazać parę pomocnych trików i wskazówek. Zawsze zapisujcie od razu (chyba że macie wspaniałą pamięć). Po co się potem męczyć i próbować sobie przypomnieć skoro możecie w parę sekund zapisać sobie coś ważnego, a potem łatwo do tego wrócić. Róbcie to, co zaplanujecie. Nie wiem jak Wy, ja zawsze wieczorem mam nowe siły i obiecuje sobie, że kolejny dzień będzie lepszy. I faktycznie jest. Nie dzieje się tak jednak przez przypadek. Po to planuje cały dzień wieczorem, by następnego dnia o tym nie myśleć. Często już, gdy przychodzi do ciężkiej pracy albo do zrobienia czegoś niekomfortowego, tchórzę, bo zaczynam się zastanawiać czy na pewno muszę to robić. Tak więc, dobrą taktyką jest niemyślenie, zaufajcie mi, nieważne jak głupio to brzmi. A teraz, jak pogodzić planowanie ze znajomymi? Znam swoich rówieśników. Żyją z dnia na dzień. Bliskie mi osoby wiedzą, że żeby się ze mną spotkać, trzeba odezwać się do mnie dzień wcześniej, i tyle. Jeśli odezwą się tego samego dnia, to jest pewne, że się nie pojawię. Jeśli dążycie do jakiegoś celu, to musicie liczyć się z jakimiś wyrzeczeniami. Ale wiadomo jak to jest z silną wolą, lepiej jej nie nadwyrężać, dlatego poproście znajomych, by odzywali się do Was wcześniej i nie dawali Wam niepotrzebnych pokus. No i sen. Jeszcze do niedawna miałam do niego inny stosunek. W roku 2017 spalam po trzy godziny dziennie, było ciężko, ale dawałam radę. Po szkoleniu, o którym niedawno opowiadałam, dotarło do mnie, że trzeba się wysypiać. I wiecie co? Żyje mi się o wiele lepiej. Staram się spać 8 godzin dziennie, nie zawsze wychodzi to perfekcyjnie, bo mam problemy z zasypianiem, jednak dobra książka potrafi dobrze ululać!

To co? Zaczynacie przygodę z planowaniem? Dajcie znać niżej. Jeśli chcecie się podzielić tą wiedzą lub zainspirować swoich znajomych, udostępnijcie post dalej! 

udostępnij

Komentarzy: 13

  1. 8 stycznia 2018 / 22:33

    Ja w tym roku pierwszy raz zaczęłam planować:)

    • martablogyt
      9 stycznia 2018 / 21:37

      No to coś dla Ciebie! 🙂

  2. 10 stycznia 2018 / 09:39

    Ja planuję od dłuższego czasu i wszystko o wiele łatwiej ogarnąć. 🙂

  3. 10 stycznia 2018 / 18:36

    Kiedyś wszystko planowałam, jednak szybko przekonałam się, że mnie to ogranicza.

  4. 11 stycznia 2018 / 15:49

    Ja już nie używam książkowych kalendarzy, wolę po prostu aplikację w smartfonie. Pozdrawiam.

  5. 11 stycznia 2018 / 16:43

    Zwłaszcza teraz gdy zbliża się sesja muszę dobrze zaplanować każdy dzień 🙂

  6. Natka!
    11 stycznia 2018 / 20:23

    Jestem bardzo zorganizowaną osobą, więc post idealnie opisuje moje działania 🙂
    Pozdrawiam i zapraszam do mnie!

    lublins.blogspot.com

  7. 12 stycznia 2018 / 19:51

    genialny post! idealny dla mnie, bo zawsze miałam problem z organizowaniem swojego czasu, w tym roku własnie planuje to zmienić, zatem na pewno skorzystam z twoich rad!;) pozdrawiam;*

    https://justbasicstyle.blogspot.com/

  8. 17 stycznia 2018 / 11:34

    Zgadzam się z postem 🙂 Sama też lubię mieć wszystko zaplanowane, wtedy znacznie łatwiej realizować cele 😉
    Pozdrawiam!

  9. 6 kwietnia 2018 / 17:02

    great post.Never knew this, appreciate it for letting me know.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *