Top 4 – podkłady

Jakiś czas temu wstawiałam posta o swoich ukochanych rozświetlaczach (tu macie link do posta – klik) i pomyślałam, że teraz przyszła pora na podkłady. Może zrobię takie posty z innymi kosmetykami? Może bazy pod makijaż, albo pomadki? Dajcie znać co myślicie, mi się wydaje to naprawdę fajnym pomysłem.

Jako początkująca wizażystka uzbierałam przez parę lat dość sporą kolekcję podkładów. Nawet nie chce mi się myśleć, ile pieniędzy mi na nie poszło! Dziś wymienię cztery, moje ulubione, fluidy. Każdy z nich jest inny, niepowtarzalny, ale łatwo wywnioskować, jakie lubię: lekkie i kryjące. Przejdźmy może do sedna. Zaznaczę jeszcze, że podkłady nie są ułożone od najlepszego do najgorszego, kolejność jest losowa.

 

Pamiętam taki pewien okres w swoim życiu, kiedy skrupulatnie odkładałam pieniądze na droższe kosmetyki. Podkład Double Wear z Estee Lauder właśnie wtedy trafił w moje ręce. Pamiętam, że wtedy zakochałam się w nim od pierwszego użycia. Pamiętam, że wtedy była zima (a ja zimną używam cięższych podkładów), więc nie przeszkadzało mi to, że jest ciężki. Miałam małe problemy z cerą i sprawdzał się idealnie. Poza tym trafiłam w idealny odcień. To jest drugi egzemplarz i niestety chyba zbladłam, jeśli da się, i tym razem jest już na mnie za ciemny. Nic jednak straconego, gdy potrzebuje super trwałości i krycia to po prostu łącze go z podkładem z Revlonu (najjaśniejszym odcieniem).

O tym produkcie z Rimmela pewnie już słyszałyście, było o nim jakiś czas temu głośno. Byłam w gronie szczęśliwców, którzy dostali dwa produkty za darmo, do przetestowania. Niestety oba odcienie są na mnie teraz delikatnie za ciemne, ale też nie przeszkadza mi to jakoś okropnie, bo również łącze go z jaśniejszym podkładem. Bardzo polubiłam się z tym fluidem, bo jest naprawdę kryjący, a zarazem lekki. Myślę nad tym, by zaopatrzyć się sama w jaśniejszy odcień, by nie męczyć się z rozjaśnieniem i w pełni wykorzystać jego właściwości.

Podkład z The ONE jest idealny na wiosnę. Jest leciutki, ale wystarcza na moje niedoskonałości. Jak widzicie mam dwie buteleczki, oba nadal za ciemne. Powiem Wam, że trudno znaleźć dla mnie podkład, jestem ostatnio strasznym bladziochem. Dziwne, bo kiedyś tak nie miałam. No ale wracając do produktu. Już nie mogę się doczekać cieplejszych dni, kiedy lepiej będzie postawić na coś lekkiego (by przypadkiem nie spłynęło z twarzy).

Na koniec mamy podkład o idealnym odcieniu! Wow, cud! To chyba dlatego, że idealnie wtapia się w skórę. Jest to podkład z Giordani Gold liquid silk. Jest bardzo płyny, a aplikator ma postać pipetki. Zresztą, nie będę o nim dużo opowiadać. Zostawię Wam linka do recenzji: klik.

Także to tyle dla Was kochani na dziś, być może nadal szukacie swojego ulubieńca i mogłam się w tym przydać! Do następnego!

Share:

Komentarzy: 3

  1. 27 marca 2018 / 16:10

    Moim ulubieńcem jest od lat Revlon, jednak teraz moja skóra stała się mniej wymagająca i potrzebuję czegoś lżejszego.
    Podkład z Giordani Gold skradł moje serce, może kiedyś wypróbuję 🙂

  2. 27 marca 2018 / 18:54

    U mnie teraz też króluje Revlon, jednak mam ochotę na jakaś zmianę, może zainspiruje się Twoimi propozycjami 🙂 Pozdrawiam!

  3. 8 kwietnia 2018 / 15:32

    Thank you for sharing superb informations. Your website is very cool. I am impressed by the details that you have on this web site. It reveals how nicely you perceive this subject. Bookmarked this website page, will come back for extra articles. You, my pal, ROCK! I found just the info I already searched everywhere and just couldn’t come across. What a perfect web site.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *