this place for me

Hej skarby! W niedzielę miałam okazję odwiedzić Warszawę, a że uwielbiam podróże, to też uwielbiam się nimi z Wami dzielić. Jest to w ogóle coś nowego, co mogę Wam pokazać. Jak długo posiedzę w jednym miejscu, to zaraz czuję monotonie. Nic nie poradzę, jestem trochę wiercipiętą z ogromnym zapasem energii. Gdybym mogła, to codziennie byłabym w trasie, zwiedzałabym świat i poznawała nowe miejsca. Do tego w sumie w życiu dążę, za rok będę mogła pozwolić sobie na więcej podróży, małych i dużych. W tym miejscu składam Wam deklaracje i zobaczymy, jak będzie wyglądało moje życie za rok! Trochę zeszłam z tematu, ale tak to już ze mną jest, jak się rozmarzę to trudno mnie ściągnąć na ziemie.

Może głupi, mały, znikomy wyjazd jednodniowy do Warszawy, ale niezwykle dla mnie znaczący. Dlaczego? Wyjechałam głównie na targi Beauty Days. Mój dzień w stolicy ogólnie był długi i ciekawy, ale nie będę zaczynać od środka. Także targi były dla mnie przede wszystkim najlepszą okazją do zobaczenia się z moimi autorytetami ze strefy beauty. Może wiecie, może jeszcze nie, ale zajmuje się wieloma dziedzinami. Interesuje się modą, makijażem, biznesem i rozwojem osobistym. Mam autorytety w każdej dziedzinie, jednak ten dzień należał do strefy beauty. Do Warszawy daleko nie mam, dlatego postanowiłam wpaść. Targi bardzo mnie zaskoczyły. To było naprawdę ogromne wydarzenie, mnóstwo firm, wydarzeń, usług. Nie miałam pojęcia gdzie się patrzeć. Przede wszystkim miałam okazję zobaczyć Vanesse z instagrama @beautyvtricks oraz z Amelią Szczepaniak! To niesamowite zobaczyć osoby, które obserwuje od dawna, na żywo. Niesamowicie pozytywne dziewczyny! To ogólnie był najcenniejszy cel tych targów.

Na targach nie spędziłam dużo czasu. Po południu wraz z Damianem wybraliśmy się coś zjeść. Wstąpiliśmy do Sphinx‘a. No cóż, jedzenie to najciekawsza cześć każdego wyjazdu! Ten dzień był ogólnie dosyć szczególny, bo zdałam sobie sprawę, że Warszawa to miasto dla mnie. Jakby ktoś powiedział mi to rok temu, to bym go wyśmiała. Do niedawna jeszcze nie przepadałam za tym miejscem. Tego dnia nie dosyć, że się do niego przekonałam, to jeszcze się w nim zakochałam. Resztę dnia miałam okazję spędzić zwyczajnie, odwiedziliśmy wspólnego znajomego i spędziliśmy miło czas. Miałam okazję (w końcu!) przejechać się Uberem (szok, że jeszcze tego nigdy nie robiłam, aż wstyd się przyznać, haha). No ale tak, zrozumiałam, gdzie chce być za rok, że chce być w mieście pełnym możliwości. To jest po prostu mój czas. Teraz tylko muszę zapracować na to, by móc tam żyć, nie tylko wegetować. Mam nadzieję, że rozumiecie, o co mi chodzi…

udostępnij

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *