PALETA MIYO X BEAUTYVTRICKS

Hej kochane! Jakiś tydzień mnie tu nie było! Przez ten czas zdarzyło się tak dużo, że nawet zapomniałam, gdzie pozostawiałam karty pamięci z gotowymi zdjęciami! Ale nie o tym dzisiaj, w następnym poście opowiem Wam więcej co się u mnie ostatnio dzieje! Dzisiaj natomiast chciałabym Wam się trochę pochwalić nowym, kosmetycznym nabytkiem. Udało mi się upolować tak rozchwytywaną, nowiutką paletę Miyo, która powstała ze współpracy z Vanessą, czyli Beautyvtricks. Na pewno pewnie same ją macie albo słyszałyście już pierwsze opinie. Zresztą patrząc na same swache, można się zachwycić! Także pewnie chcecie dowiedzieć się czegoś więcej ode mnie na jej temat. Bez przeciągania, zaczynajmy!

Zawsze przy wszystkich recenzjach zaczynam od samego opakowania, tak będzie też dzisiaj. Tym bardziej że naprawdę jest o czym mówić. Opakowanie jest przecudowne! Egzotyczne, kwiatowe klimaty to całkowicie mój żywioł, więc od razu się zakochałam w tych cudownych wzorach. Oczywiście na samej palecie jest zdjęcie jej autorki, nie da się tego nie zauważyć! Zdjęcie idealnie pasuje do całego klimatu opakowania paletki. Paleta w środku jest biała, co ma swój minus, bo szybko się brudzi. Natomiast zauważyłam, że tak samo szybko się czyści, więc to jest ogromny plus. Regularnie czyszczę swoje kosmetyki, bo produkty po prostu się osypują w trakcie używania. Niektóre opakowania to dla mnie nie lada wyzwanie, a czasem nawet opakowań nie da się domyć, tak jak jest w przypadku paletki z Juvia‘s, do której zresztą zaraz będę porównywać paletkę z Miyo. Kartonik zamyka się również na magnez. Szczelnie, ale nie za mocno, wiec jest to w sam raz. No i lusterko! To dla mnie zbawienie. Nigdy prawie nie mam przy sobie osobnego lusterka, wiec takie lusterko w paletce jest dla mnie niesamowite!

Moje pierwsze wrażenie po otwarciu paletki? Ogólnie czekałam na kuriera dosyć długo, myślałam, że złożę jajko. Byłam bardzo podekscytowana, ponieważ widziałam już paletkę u innych osób i byłam zachwycona niezwykłą pigmentacją tych cieni. Po otwarciu od razu uderzył mnie niezwykły blask i niezwykłe kolory. Ta paletka aż krzyczy, jest tak nasycona! No to jest coś pięknego! Na ręce, jak zresztą widać, cienie prezentują się cudownie. Wystarczy delikatnie macnąć i już mamy cudowny, niekończący się pigment. Każdy kolor jest niesamowicie intensywny. Nie ważne czy cień jest matowy, czy błyszczący, każdy z tych cieni wygląda mega! Poza tym są tak przyjemne w dotyku! Tak bardzo mięciutkie! Szczególnie folie!

No dobra, ale może przejdźmy do tego, jak się z nią pracuje na powiece. To jest raczej sprawa najważniejsza. Zacznę od tego, że tak samo, jak cienie są intensywne na ręce, tak samo jest na powiece. Ja już dawno nie spotkałam się z taką pigmentacją. Cienie błyszczące idealnie się trzymają na powiece, nie znikają gdzieś w tle. Nawet gdy jest ich na tej powiece niewiele, to są bardzo dobrze widoczne. Cienie są mięciutkie, bosko się rozcierają. Cienie praktycznie się nie osypują. Wiadomo, zawsze coś tam się posypie, ale to jest po prostu znikome. No ten cudowny brokatowy cień, też bosko się trzyma na powiece, nie potrzebujecie żadnych dodatkowych produktów, żeby go utrzymać. Kolory łączą się ze sobą, tak jak powinny, tworzą idealne przejścia między kolorami. To jest po prostu hit!

Postanowiłam również zrobić mały eksperyment. Znalazłam podobne cienie w paletce z Juvia‘s i porównałam je z cieniami z paletki z Miyo. Moje odkrycie sprawiło, że opadła mi szczęka. Miękkość: identyczna. Nasycenie: identyczne albo nawet w Miyo lepsze. Ale wiecie co? Paleta z Juvia‘s ma jedną, naprawdę dużą wadę. Jej cienie, może maty nie aż tak, ale cienie błyszczące, bardzo, a to bardzo się osypują. To jest po prostu tragedia. I to jest to, co sprawia, że paletka z Miyo, jest dla mnie lepsza, niż paletka z Juvia‘s, a różnica w cenie jest spora.

Także może podsumowując. Ja jestem tak zakochana, że brak mi słów. Nie przesadzam i nie żartuję. Dawno nie spotkałam się z tak udana paleta, pod każdym względem. Każdy detal jest dopracowany, wszystko przemyślane, no i ta cena! 60 złotych za paletkę marzeń, którą zrobicie każdy, dosłownie każdy makijaż! Paletka, którą możecie zabrać wszędzie, bo jeśli będziecie miały ochotę na coś szalonego: zrobicie to. Jeśli na coś zwyczajnego: zrobicie to. Jeśli natomiast na coś wieczorowego: zrobicie to. A lusterko jeszcze dodatkowo ułatwia Wam sprawę. Także z całego serca mogę Wam ten produkt polecić. Paleta jest limitowana, więc nie spóźnijcie się!

Macie tę paletkę? Polujecie nadal? Czy może nawet nie słyszałyście? Zapraszam do dyskusji w komentarzach!

udostępnij

Komentarzy: 2

  1. 18 października 2018 / 21:03

    Widziałam tę paletkę u wielu osób i sama zapragnęłam ją mieć. Szkoda, że to wersja limitowana i już niedostępna na stronie Miyo. Po Twoim opisie chcę jeszcze bardziej! 😀 Wysoka jakość za niską cenę.

    • martablogyt
      24 października 2018 / 01:31

      No niestety, moze ktoś bedzie zprzedawał 😀 :*

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *