TRWAŁA JESIEŃ: KONTUROWANIE NA MOKRO

No kochani niby to jesień, ale nie do końca. Powoli już zaczynają się pojawiać jesienne, kolorowe liście, natomiast nadal na termometrach mamy dwadzieścia stopni. Coś takiego może się długo nie powtórzyć, korzystajcie! No i skoro już jesteśmy na ten temat jesieni, no to może pogadajmy o niej od strony beauty? Tak, dokładnie, w końcu tym się tutaj zajmuję. Jesień, oprócz tej magicznej aury, ma jeszcze swoje wady. Przede wszystkim mamy deszcz, wiatr i inne nieprzyjemności, które nie zawahają się, by zniszczyć nam makijaż! No i w tym rzecz, co zrobić, żeby go utrwalić? Już nie będę mówić o takich oczywistościach jak trwalszy podkład, utrwalenie pudrem i tak dalej. Dziś porozmawiamy sobie chwilę o konturowaniu na mokro, które ma swoje plusy i minusy. Jednak co najważniejsze? Na pewno utrwali Wasze konturowanie twarzy w trakcie jesieni! Ile razy zdarzyło się Wam, że po deszczowym dniu wracałyście bez bronzera na twarzy? Gdzie on się podział?!

Ostatnio w moje rączki wpadły dwie cudowne perełki. Dokładnie są to sticki do konturowania na mokro: bronzer i róż. Zaraz Wam co nieco o nich opowiem, natomiast też warto, żebyśmy pogadały o samym konturowaniu na mokro. Takie sposób konturowania na pewno da nam inny efekt niż na sucho. Co najważniejsze: połączenie dwóch sposobów zapewni nam bardzo dobrą trwałość. Samo konturowanie na mokro wygląda również bardziej naturalnie. Ma to jednak też swoje minusy. Przede wszystkim konturowanie mokrymi produktami wymaga praktyki, czyli trzeba poświęcić trochę swojego czasu, by tę umiejętność opanować. Nie jest to samo, co konturowanie na sucho, to zupełnie inna bajka.

Na same produkty, czyli dwa sztyfty do konturowania z Giordani Gold, czaiłam się już długo. Nie chciałam kupować ich w regularnej cenie, bo jednak 100zł na dwa takie produkty było dla mnie za dużo, dlatego poczekałam na promocje. Wiedziałam, że prędzej czy później ceny się obniżą i od razu, gdy to zauważyłam, to te dwa sztyfty trafiły do mojego koszyka. Miałam okazję używać tych produktów jakiś rok temu i miło się nimi zaskoczyłam. Po roku już nie pamiętałam dokładnie, jak mi się z nimi pracowało, dlatego mogę powiedzieć, że po prostu zaczęłam je testować od nowa. Same opakowania są boskie i bardzo praktyczne. Jak zwykle seria Giordani Gold jest w czarno-złotych opakowaniach, to jest ponadczasowa klasyka! Natomiast jeśli chodzi jeszcze o opakowania, to są praktyczne ze względu na to, że na dole mamy pokrętło”. Możemy śmiało wysuwać sztyft, jeśli końcówka będzie na wykończeniu. Mamy pewność, że wykorzystamy produkty do końca! Poza tym, zobaczcie, jak te sticki są pięknie zaokrąglone, naprawdę bardzo mi się to podoba! Na zdjęciu niżej możecie zobaczyć jakie wykończenia mają te produkty: błyszczące. Może Was to trochę zmylić jak mnie na początku, natomiast bronzer po aplikacji się nie błyszczy. Bronzer pięknie konturuje. Mimo złudzeń nie ma żadnego ceglanego odcienia, nie mieni się w każdą stronę. Jest za to bardzo intensywny, bardzo mocny. Wystarczy dosłownie odrobinę produktu, by zrobić naprawdę mocne konturowanie. Ja traktuję, to bardzo na plus. Róż ma już bardziej błyszczące wykończenie. Po nałożeniu cudownie odbija światło, wygląda bardzo promiennie i naturalnie.

Także sticki sprawdzają się świetnie, szczególnie o tej porze roku. Zaskakują mnie swoją pigmentacją i trwałością. Produkty są bardzo wygodne, no i wydaje mi się, że będą również bardzo wydajne. Wykończenie jest wyjątkowe, jeszcze się chyba z takim nie spotkałam. Zauważyłam również, że są wielofunkcyjne, pięknie wyglądają na przykład na oczach. Chciałabym również spróbować nałożyć je na usta, zobaczymy!

róż – klik | bronzer – klik

udostępnij

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *